wtorek, 16 sierpnia 2016

Diableski pazur dopieści Twoje zmysły ! ;)


Przyszedł najwyższy czas by przedstawić Wam jednego z moich ulubieńców. 
Ale po kolei. 
Każdy z nas lubi być rozpieszczany ( no nie znam osoby która nie lubi), większość z nas pracuje, uczy się, i po ciężkim dniu marzy jedynie o gorącej kąpieli i ... masażu !! ;)
A jeżeli masaż to tylko z Kneipp.

Olejek do masażu - Diabelski pazur. 
Musicie mi przyznać, że już sama nazwa jest na tyle intrygująca, że chce się wypróbować ;)


Zanim zaczęłam używać Diabelskiego pazura stosowałam Olejek do ciała z kwiatu migdała, który spisywał się rewelacyjnie. Podczas lata miałam krótką przerwę w korzystaniu z tego cuda, ale już zaczynam do niego wracać, dlaczego ? Już mówię, wieczory są coraz zimniejsze, a on.... rozgrzewa niczym termofor ! 
Jego właściwości rozgrzewające pomagają również w ściągniętych mięśniach, działa rozluźniająco. 
Odprężenie gwarantowane.
W połączeniu z dłońmi ukochanej osoby działa cuda. wane ! 
Nie tylko przez walory ciepła jakie dostarcza olejek, ale również przez gamę zapachów, która ulatnia się podczas masażu, nie tylko nasze ciało jest dopieszczone ale każdy nawet najmniejszy zmysł! 
Ciężko mi powiedzieć do czego podobny jest ten zapach, ma w sobie tak wielką gamę różnych nut zapachowych, że ciężko jednoznacznie ją opisać, musicie uwierzyć mi na słowo, że to co jest zamknięte w tej buteleczce jest genialne !


Do kolejnych atutów produktu, z pewnością możemy zaliczyć szczelne zamknięcie, prócz zakręcanego korka, buteleczka posiada dozownik, który hamuje całkowite wylanie się produktu, dawkując je odpowiednio.
Sama buteleczka bardzo zachwyca i pięknie komponuje się i prezentuje na toaletce czy półce z kosmetykami.
Kolejnym dla mnie bardzo ważnym plusem jest to, że olejek nie zostawia po sobie klejkiej warstwy, wchłania się dość szybko, pozostawiając skórę aksamitnie gładką i nawilżoną. 
Wracając do zapachu, trzeba przyznać, że utrzymuje się on bardzo długo, nie tylko piżama nim pachnie ale również pościel ♥
Ja jestem zachwycona, mój luby również ;)
Oboje pokochaliśmy ten olejek, i na pewno kolejne jego buteleczki po skończeniu będą pojawiały się w naszym domu !:)
A dla zainteresowanych wstawiam skład tego cuda :
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Harpagophytum Procumbens Root Extract, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Helianthus Annuus Hybrid Oil, Lavandula Hybrida Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Pogostemon Cablin Oil, Mentha Pulegium Herb Oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Melaleuca Leucadendron Cajaputi Oil, Limonene, Geraniol, Eugenol, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Linalool, Coumarin, Citral, Parfum (Fragrance), Tocopherol.

A Wy ? Czego używacie do masażu ?
Może znacie te cudo od Kneipp ?
Spokojnego wieczoru kochani :*

czwartek, 28 lipca 2016

A ty pokaż swoje ....stopy, stopy, stopy ! ☼

Hej słoneczka :))) 
Czy Was lato też tak rozpieszcza ? ;) 
Ostatnio byłam tam zaabsorbowana bronieniem pracy Magisterskiej, a później przeżywaniem że już nią jestem, nie miałam w ogóle głowy by dla Was pisać ;) Ale myślę że teraz to się zmieni ;) Chociażby dlatego, że od jakiegoś czasu pracuję w domu, co pozwala mi wygospodarować godzinkę dziennie na spokojne ogarnięcie blogosfery :)) 
Dziś przychodzę do Was z czymś co kocham, pod każdą postacią i do każdej części ciała ! 
Tak, jestem ogromną maniaczką peelingów ! Do ciała, do rąk, do stóp, do twarzy ♥ 
Zarówno ten produkt jak i mnóstwo pumeksów dostałam na spotkaniu Blogerek.
 A dziś chcę Wam przedstawić Proszek Peelingujący Firmy Pumice  .



 Proszek pumeksowy zamknięty jest w poręcznej, miękkiej buteleczce, która bez problemu umożliwia wydostanie się proszku. 
Jak stosować proszek? 
Nic trudnego, wystarczy dodać go do mydła, żelu czy kremu, po krótkim ( lub jak kto woli długim :)) masażu spłukać wodą. 
Proszek jest przeznaczony do stosowania na całym ciele, aczkolwiek mnie zachwycił najbardziej gdy stosowałam go na rączki i nóżki ♥


Gdy robiłam sobie swoje ulubione dni spa, uwielbiam używać właśnie tego cacuszka ♥
Jeżeli chodzi o stópki, niestety jestem posiadaczką stóp które po pierwsze potrzebują ogromnego nawilżenia, po drugie zrogowaciały naskórek pojawia się na nich błyskawicznie :((
Dzięki peelingowi mogłam zapanować nad tym, po peelingu nóżki były bardzo gładkie i przygotowane na dalszą część pielęgnacji. Zaobserwowałam też, że dzięki peelingowi naskórek na stopach pojawiał się dużo później ♥
A dłonie? Cóż, lubię porządek i kocham środki czystości ( tak wiem, jestem szurnięta :o ) a na dobór wszystkiego nienawidzę rękawiczek, więc wszystkie domowe czynności wykonuję bez nich, prze co moje dłonie są narażone na środki żrące, wodę i tym podobne. 
Dzięki Peelingowi moje dłonie były dopieszczone, i kremik szybciej reagował na ich suchość. 
Dla mnie produkt strzelony w dziesiątkę, bardzo ubolewam że jest już go tylko na samym dnie :((
A Wy jak dbacie o swoje rączki i nóżki ?
Czy znacie ten produkt ;> A może coś równie fajnego ;>


Ślę Wam moc buziaków i mnóstwo ☼

wtorek, 24 maja 2016

Ojej nie mam rzęs :o

Hej ;)

Wybaczcie za okropną stagnację na blogu, ale jestem w milionie % zaangażowana w pisanie pracy magisterskiej ! A że zostawiłam sobie to na szary koniec, to muszę teraz wszystko nadgonić ;) Mam nadzieję że mi to wybaczycie, bo jestem już na finishu ;) 
A że dziś mam wolny dzień od pracy, postanowiłam napisać Wam parę słów o pewnych magicznych szczoteczkach ;) 
Mianowicie mowa tu o Volumizing Primer & Mascara firmy Revitalash.


 Opakowania obu przyjemniaczków są jak zwykłe mascary, ale niech Was to nie zdziwi, bo są niezwykłe w działaniu ! ;)

Zaczniemy od Primera ;) 


 Jego zadaniem jest przygotowanie rzęs do przyjęcia tuszu. Rozczesuje włoski, wygładza i lekko podkręca ;) Jak zobaczycie na zdjęciu poniżej, generalnie cierpię na brak rzęs ;) Jak nie są pomalowane to wyglądam jak krecik i nie widać moich rzęs ;) Już sam Primer sprawia, że rzęsy stają się widoczne -  śmiechem żartem, uwielbiam kolorowe tusze, więc nawet nie obawiałam się, że maskara może go nie przykryć!



 Następnie na rzęsy nakładamy maskarę.  Aplikowanie zarówno primeru jak i maskary jest banalny. Byłam przyzwyczajona do silikonowych szczoteczek, aczkolwiek nie sprawiło mi trudności aplikowanie tymi szczoteczkami produktów ;)



 Gdy nałożyłam tusz, bardzo się ucieszyłam bo w końcu widać moje rzęsy ;) 
Tusz odrobinę skleja rzęsy, ale po dokładnym rozczesaniu rzęs nie skleja się. 
Tusz trzyma sie bardzo dobrze, nie osypuje się i nie ma efektu pandy - czego bardzo ale to bardzo nie lubię.
Zaskoczyło mnie to, że przy uronieniu paru łez tusz nie płynie tak błyskawicznie jak przy niektórych tuszach ;) 
Dla mnie różnica jest kolosalna i jestem niezwykle zadowolona z efektu ;)



 Podsumowując: Primer i maskara stały się niezbędnikami w mojej kosmetyczce. Próbowałam nakładać samą maskarę i powiem szczerze, że nie było takiego efektu, jak z primerem. Uważam więc że oba produktu współgrają ze sobą idealnie ;) Czas aplikacji jest krótki i przyjemny. A efekt świetny ;) Jeżeli jesteście posiadaczkami - albo nieposiadaczkami rzęs to proponuję poznać się z tymi produktami ;))) 

A Wy, znacie te produkty ?? ;) 
Jak się u Was spisały ? ;>

sobota, 2 kwietnia 2016

Gąbeczka Kululu ♥

Hej ;)

Wysyłam Wam moc słoneczka, które u mnie za oknem świeci ;) 
Ja piszę dla Was post, piję kawkę, szybki makijaż oczywiście z wykonaniem gąbeczki KULULU
A później biegnę łapać pierwsze promienie słoneczka ;)
Do tej pory używałam gąbeczek z EBELIN, które uwielbiam, aczkolwiek zawsze miałam problem z domyciem gąbeczki ( najczęściej myłam  żelem do buźki, płynem do higieny intymnej ) więc z przyjemnością sięgnęłam by spróbować tej gąbeczki ;)) 



 ◘ Gąbeczka jest bardzo mięciutka, ma kształt łezki, świetnie leży w ręku. 
Po zmoczeniu gąbeczka puchnie ♥ ( to mój ulubiony moment :D )



 Nie wyobrażam sobie makijażu bez gąbeczek, palce i pędzle odłożyłam ;)
◘ Gąbeczka ułatwia zrobienie makijażu, precyzyjne rozprowadzenie podkładu, równomiernie. 
◘ Nie pochłania podkładu .
Świetnie sprawdza się podczas konturowania buźki ♥
◘ Odkąd używam gąbek mam wrażenie że nakładanie podkładu gąbeczką wydłuża utrzymanie się nieskazitelnie podkładu na buźce . Też macie takie wrażenie ?
◘ Oszczędność czasu to duży plus, nakładanie podkładu gąbeczką zajmuje mi dosłownie kilka chwil ;) 
◘ Nie mam problemu z domyciem gąbeczki, wystarczy odrobina żelu i gąbeczka jest czyściutka.
Używam jej od dłuższego czasu i nie widzę uszczerbku ;) 
◘ Jej cena to ok.39 zł --> TUTAJ <--


Podsumowując : Jestem zachwycona gąbeczką ;)) Jest miłą odmianą od Ebelinu ( do któego na pewno wrócę gdy owa gąbeczka straci żywotność ;) ) . Jak już wspominałam nie wyobrażam sobie makijażu bez gąbeczki ;)) Jeżeli któraś z Was jeszcze nie spróbowała makijażu z gąbeczką, polecam !! :) 

I jeszcze krótka informacja, rozdanie z glinką wygrywa Monika Pietraszko.
Proszę o wysłanie adresu wysyłki na adres : paulusia_s@op.pl
W przypadku nie przysłania maila z adresem, po 7 dniach nastąpi ponowne losowanie ;) 
Buźka

sobota, 19 marca 2016

Miś i ....bomba witamin ?

Hej misiaki ;*

Nie wiem jak Wasze nastroje, mam nadzieję że dużo lepsze niż mój ;) Czy u Was za oknem też taki psikus biały leży ? :((( 

A dziś przygotowałam dla Was parę słów o odżywce witaminowej z kolagenem z firmy KOSMED  .
Którą przedstawia Wam miś :
 
 

♣ Buteleczka, jest zwyczajna, nie wyróżnia się niczym specjalnym. I niestety ale nie ma na buteleczce składu odżywki. Niestety na stronie producenta również żadnej informacji odnośnie składu nie znajdziemy. Długo się wahałam czy zacząć ją używać .


Zanim przejdę do opisywania działania chciałabym nadmienić, że stosowałam ją po zdjęciu hybryd, po których moje paznokcie potrzebowały porządnej bomby witamin !
Więc pomyślałam  " Super ! Coś dla mnie "
 ♣ Przejdźmy więc do działania, którego niestety nie udało mi się zaobserwować, nawet po dłuższym używaniu odżywki. Pazurki były zniszczone, i odżywka niestety nie poprawiła ich kondycji wizualnej.
♣ Niestety pazurki nie stały się twardsze :(
♣ Czasami odczuwałam dyskomfort po nałożeniu odżywki, jakby mnie kamienie przytłaczały na paznokcie :o
♣ Zapach klasycznego lakieru do paznokci.
♣ Konsystencja nic nie różniąca się od normalnego lakieru.
♣Cena : około 7zł/9ml

Podsumowując : Odżywka nie zrobiła nic, bardzo się cieszę że nie pogorszyła stanu moich pazurków. Osobiście nie polecam, większy efekt otrzymałam wcierając zwykłą oliwkę do paznokci :(
A czy Wy znacie odżywki z Kosmed ? 
Jak się u Was spisały ?

czwartek, 3 marca 2016

Rozdanie ;)

Hej słonka ! ;)

Dziś szybciutko ale milutko ;) 
Mam dla Was mały prezencik ;) 



A co trzeba zrobić ? 
Jak zwykle niewiele ! 
Możecie wybrać jedną rzecz, którą chcecie zrobić ;) Możecie zrobić wszystko , możecie zrobić dwie rzeczy. Jedna to MINIMUM by uczestniczyć w losowaniu Maseczki Mineralnej. 
1. Polubić FB COBEST  --> TUTAJ <--
2. Polubić moje FanPage --> TUTAJ <--
3.Zaobserwować mojego bloga.
4. Zaobserwować Instagram --> TUTAJ <--

Ty decydujesz co zrobisz ;) Zostaw komentarz co zrobiłaś/eś ;)

Powodzenia :*

niedziela, 21 lutego 2016

Duecik dla ciała ( i zmysłów ♥ )

Hej słoneczka ☼ 
Mam dla Was dziś coś co większość z nas kobietek bardzo lubi ;) 
A mały duecik jest od EkertNails, który otrzymałyśmy na spotkaniu blogerek  ;)

Peeling&Masło do ciała .


♣  Pudełeczko to dwa małe słoiczki, niestety są szklane - czego osobiście nie lubię, prócz tego są bardzo poręczne. + / -

Zacznijmy od peelingu ♥
Jestem maniaczką wszelkiego rodzaju peelingów ! ;) Kocham solne, cukrowe , kawowe ! KAŻDE ! ;)
Więc jak się spodziewacie oczekuję zawsze od każdego sporo ! ;) Ten peeling jest cukrowy ! ;)
Zapach peelingu to mango, po prostu finezja ! +
♣ Zdziera naskórka jest w bardzo dobrym stopniu . +
♣ Niestety nie da się go używać na suche ciałko gdyż kulkuje się. -
♣ Zostawia tłusty film, za sprawą dużej ilości olejków - nie parafiny. Niestety dla mnie to minus, nie lubię uczucia lepkości po użyciu peelingu :(  -
Zostawia skórę bardzo mięciutką i piękną skórę. +


A teraz czas na masełko ! ;) 
♣ Zapach papaja przyprawiał mnie o zawrót głowy, stawałam się od razu głodna ! Mniam mniam !+
♣ Najważniejsze w kwestii masełek jest nawilżanie ! Jest genialne !+
Skóra po masełku jest gładka i mięciutka !+
♣ Przesuszone miejsca stają się mniej suche ! ;)+
♣ Wydajność ogromna ! Genialna !+
Nie zostawia tłustego nieprzyjemnego filmu. +
♣ Jak na masełko bardzo fajnie i szybko się wchłania.+


Podsumowując : Z obu produktów jestem niezwykle zadowolona. W połączeniu dają bombę nawilżenia ! A do tego bombę egzotycznych zapachów !
Zakochałam się w duecie-  i popłakuję po kontach że już wygrzebałam resztki :(

niedziela, 31 stycznia 2016

Coś dla każej kobietki, albo i nie !!

Hej ;)) 
Nie wiem jak u Was, ale u mnie zima chyba już się skończyła ;)) Co mnie niezwykle bardzo cieszy ;) Nie jestem zwolenniczką przemoczonych ciuchów, butów i zmarzniętych nosów ;) 
Dziś u mnie wyjątkowo wolna niedziela, gdyż na uczelni byłam tylko parę chwil ;) 
Obowiązki, obowiązkami ale trzeba też troszkę odpocząć i się zrelaksować ;) 
Dziś chciałabym Wam kogoś przedstawić, tylko nie bardzo wiem czy będzie to miłe przedstawienie.
Każda z kobiet uwielbia pięknie pachnieć, od razu czujemy się seksowniejsze gdy jesteśmy ubrane w piękne perfumy. 
Chanel No5 są pewnie z Was większości znane, zapach niezwykle kobiety, baa kwintesencja kobiecości! Dlatego też gdy przed spotkaniem Blogerek każda z nas miała wybór co do esencji perfum, ja zdecydowałam się na Chanel No5 .
Ze strony EsencjaPerfum

 

◘ Opakowanie jest mocno rzucające się w oczy - złote, błyszczące .  +
◘ " Atomizer " działa bez zarzutu .  +
◘ Najważniejszą kwestią jest oczywiście zapach : duszący, odpychający, mdły  i niestety nie ma on nic wspólnego z zapachem Chanel No5 :( Bardzo się rozczarowałam, niestety nie mogę sobie pozwolić na zakup oryginalnego Chanel, jest to niebotyczna cena, miałam kiedyś możliwość posiadania paru próbek, które mnie zachwyciły ♥ A tutaj... cała masa rozczarowań. Czasami na pewno doświadczacie tego na ulicy, w mpk czy innych miejscach publicznych - babeczki zwykle starsze pachnące tak okropnie, tak mdło i odpychająco że szok- właśnie z tym skojarzył mi się ten zapach ;(  - !!!!
Na moje nieszczęście zapach utrzymuje się bardzo długo! Jest niezwykle trwały, w tym wypadku napisałam że na moje nieszczęście, ale ogólnie trwałość jest na bardzo duży plus.+
◘ Zaobserwowałam również że w miejscach w których psikałam perfumą, pojawiły mi się jakieś krosty, które znikały zwykle po kąpieli ;/-
Miejsca popsikane perfumą kleją się ;/  -

Podsumowując : Jestem niezwykle rozczarowana tym zapachem. Często gdy ( najczęściej ) dostaję perfumy które najzwyczajniej w świecie nie podchodzą mi to zużywam je do odświeżania mieszkania - ale tutaj, w życiu! Nie chciałabym by w moim mieszkaniu tak brzydko pachniało :( Jestem bardzo na nie !




niedziela, 24 stycznia 2016

Odżywianie włosów ? Czemu nie !

Hej śnieżynki w ten niedzielny piękny wieczór  ;) 
Niedziele to takie smutne dni po których następują nieszczęsne poniedziałki ;( I niestety często wstajemy właśnie z taką myślą " O matko jutro Poniedziałek" zamiast cieszyć się wolną niedzielą ;) A wy jak najczęściej spędzacie swoje niedziele ? Relaksujecie się przed poniedziałkiem, czy może jesteście w gronie tych osób, które w niedzielę niestety muszą pracować  ? ;(

 A ja do Was przychodzę z Kremem do włosów firmy Il Salone Milano
Który otrzymałam na spotkaniu blogerek .




♣ Opakowanie w pierwszej chwili mnie zachwyciło, do tego chropowata tekstura pod palcami była bardzo przyjemna, ale w użytkowaniu pojawiają się schody ! Tuba jest odkręcana, i podczas prysznicu nie jest to opcja pożądana. Świetnie by się tu sprawdziło opakowanie na klik.  + / -



 ♣ Widoczne jest poprawienie kondycji włosów. Moja blond czupryna, w zimę, gdy ciągle jest narażona na czapkę, kaptury i generalnie zimno, potrzebuje dużo uwagi i wiecznie domaga się o uwagę. Krem fajnie się spisuje w tej kwestii.  +
♣ Łącząc z punktem nr jeden, moje włosy elektryzują się jak szalone pod czapkami, a jakimś cudem po umyciu włosów i wykremowaniu ich tym cudem, elektryzowanie jakby wyprowadziło się z mojej głowy ! ;) +
♣ Nawilża w stopniu zadowalającym.  +
♣ Ułatwia rozczesywanie.+
♣ Nie sprawia że włosy po wysuszeniu, lub paru chwilach są oklapnięte i wyglądają na przetłuszczone. To dla mnie wielki plus, gdyż wiele odżywek/ kremów sprawia że moje włosy są nie tyle co dociążone ale bardzo przeciążone !+
Włosy wyglądają po kremie zdrowo, ładnie się błyszczą a przy tym wszystkim są lejące.+


 ♣ Skład


 ♣ Konsystencja kremu jest gęsta, ułatwia to łatwe rozprowadzenie po długości włosów. +
♣ Zapach jest bardzo intensywny ale według mnie przyjemny.+
Wydajność kremu jest zadziwiająca, już niewielka ilość wystarczy by wysmarować całe włosy, więc niewiele kosmetyku idzie na jeden"zabieg".+
Nie podrażnił mi skalpu, nie uczulił, nie wywołał łupieżu.+
♣ Cena : 30 zł/ 250 ml ?

Podsumowując : Jest to krem, który towarzyszy mi przy każdej kąpieli, ułatwia mi rozczesywanie a przy tym wspomaga witalnie moje włosy, bardzo się polubiliśmy i nawet jestem w stanie przymknąć oko na te nieporęczne otwieranie kremu.

A czy wy znacie Il Salone Milano ? 
Może miałyście w posiadaniu jakiś inny produkt ? Polecacie ?

czwartek, 14 stycznia 2016

Hemel i uratowane stópki !

Hej myszki ;)) 

Dziś przychodzę do Was z recenzją, kolejnego produktu otrzymanego na spotkaniu Białostockich Blogerek. Tym razem jest to coś dla stópek ;) 
Moje stopy, są bardzo wymagające i na prawdę ciężko znaleźć produkt, który w pełni usatysfakcjonuje mnie i stopy ;) Dziś o maluszku z Hemel.  Zapraszam do poczytania ;)

Hemel - For Heels 



♣ Opakowanie to małe okrągłe pudełeczko, niezwykle poręczne. +


Nawilża w stopniu niesamowitym, jestem ogromnie zaskoczona tym jak bardzo nawilżył moje pięty - które łaknęły już po paru minutach o kolejną dawkę kremu, teraz najzwyczajniej w świecie były nawilżone!+
♣ Zrogowacona skóra na piętach już po paru użyciach zmiękła i ...przestała istnieć ! ;]+
♣ Jestem częstą posiadaczką odcisków bo mam zamiłowanie do ... niewygodnych butów :o, które tak bardzo lubię a tak bardzo mi robią odciski! Ale owy krem szybko sobie z nimi poradził i nie odczuwałam tego dyskomfortu co zawsze !+
♣ Krem można również smarować na łokcie czy kostki - u mnie było to zbawienne przy kostkach, z którymi mam problem :( wiecznie są suche, a tutaj .... zadziałał cuda ♥+
♣ Nie pozostawia tłustego filmu ! +
Szybko się wchłania - i to jest dla mnie duży plus, gdyż jestem zwolenniczką chodzenia boso - nie lubię śmigać w skarpetkach, a tutaj już po chwili mogę bez dyskomfortu i zostawiania tłustych plam na panelach śmigać.  +
♣ Podoba mi się aplikacja kremu - nanosimy go już na mokre stopy ! +
♣ Dla mnie pachnie miodem ! ;)+
Bardzo łatwo się rozsmarowuje ;)+
♣ Wracając do efektu nawilżenia jest on długotrwały ;) +
♣ Skład dla zainteresowanych :
Składniki aktywne: wosk pszczeli, olejki eteryczne (lawendowy, rozmarynowy, jałowcowy), witaminy, minerały i oligoelementy.
Pełny skład: Paraffinum liquidum, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Lavandula Angustifolia Oil,  Rosmarinus Officinalis Oil, Juniperus Communis Oil
♣ Jest bardzo wydajny, już odrobina go wystarczy na wysmarowanie stópek. +
♣ Cena : 19,90 zł / 30 ml ? 

Podsumowując : Działaniem kremu jestem zachwycona, dawno żaden krem nie zrobił na mnie tak ogromnego wrażenia, dzięki niemu moje stópki na prawdę są w dobrej kondycji a przy okazji kostki z którymi często mam problemy . Jeżeli jesteś posiadaczką problematycznych stópek tak jak ja to polecam serdecznie kremik ;) 

A czy wy znacie Hemel ? ;) I ich kremiki ? 
Starsze posty Strona główna